Kalkulacja

„Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw, a nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie? Inaczej gdyby założył fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy patrząc na to zaczęliby drwić z niego: „Ten człowiek zaczął budować, a nie zdołał wykończyć”.

 To jest jedynie wycinek z Ewangelii na dzisiejszy dzień, 7 listopada. W tym miejscu, bardzo często słyszę głos rozsądnych ludzi Kościoła, rozsądnych kaznodziejów. Najpierw usiądź i policz swoje siły, a później dopiero bierz się za jakieś dzieło Boże. Jeśli nie jesteś pewien, że dasz radę, lepiej zrezygnuj. Na pierwszy rzut oka wydaje się to bardzo słuszne. Jednak patrząc na cały kontekst, odnoszę zupełnie inne wrażenie.

Pamiętacie, jak Jezus kazał Piotrowi wyjść z łodzi i pójść po wodzie. gdyby Piotr kierował się taką logiką, nie wyszedł by z łodzi, uznałby, że to głupie i błędne. A przecież to zrobił. Więc o co chodzi z tym liczeniem, czy mnie na coś stać, czy dam radę?

Jedynym kapitałem jaki mam jest Jezus. Jedynie na Niego mogę stawiać, na Nim mogę wszystko budować. Jeżeli biorę się za jakieś dzieło, muszę rozważyć, czy robię to, bo tak wypada, czy robię to, bo to łechce moją religijną próżność, bo takie są nakazy wiary, czy też robię coś z miłości, bo po prostu kocham Boga i chcę Jego miłością podzielić się z ludźmi, chcę dla Niego i dla innych dźwignąć mój krzyż. „Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za mną, nie jest, mnie godzien.” Brać swój krzyż, to przyjmować wszystko przed czym stawia mnie Pan i nie kombinować, czy dam sobie radę, bo skoro postawił mnie w jakiejś sytuacji, skoro dał mi jakiegoś człowieka, skoro postawił przed jakimś problemem, to mam w to pójść. Ale pójść z całym moim kapitałem, z Jezusem i Jemu całkowicie zaufać. On chce przez moje ręce czynić dobro, lecz jeżeli będę kalkulował, czy sobie poradzę, stracę wszystko. On chce przeze mnie dawać innym swoją miłość. Skoro On używa mnie jako narzędzia, to na pewno zrobi to we właściwy sposób i na pewno wyniknie z tego dobro.

To jest właśnie ta kalkulacja, postawienie wszystkiego na Boga. Swój czas , swój „święty spokój”, swój plan na życie. On ma plan, który bez wątpienia wypełnię. Zaufać i pójść w nieznany, fascynujący świat WIARY, MIŁOŚCI, NADZIEI.

Feliks Grywaldzki

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s