„Amoris laetitia” i „HUMANAE VITAE”

W ostatnim czasie rozgorzała w Kościele wielka dyskusja na temat adhortacji papieża Franciszka „Amoris laetitia”. Z ust wielu katolików posypały się gromy na papieża i jego otoczenie, oskarżenia o zmianę doktryny katolickiej, a na wet o herezję. Podobnie rzecz ma się z encykliką Pawła VI „Humanae vitae”, o której od dłuższego czasu dyskutuje się w instytucjach watykańskich i nie tylko. Zapanował pewien chaos w myśleniu i niestety sami ponosimy sporą winę za to. Poszczególni wierni, jak i instytucje Kościoła. Continue reading „„Amoris laetitia” i „HUMANAE VITAE””

Reklamy

Jazda po bandzie

climb-2082089_640

(Mk 1,14-20)
Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię. Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał Szymona i brata Szymonowego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. Jezus rzekł do nich: Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi. I natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim. Idąc dalej, ujrzał Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego Jana, którzy też byli w łodzi i naprawiali sieci. Zaraz ich powołał, a oni zostawili ojca swego, Zebedeusza, razem z najemnikami w łodzi i poszli za Nim.

Jezus przyszedł, a oni poszli za Nim. Łatwo i miło czyta się te słowa, często obojętnie, a przecież w rzeczywistości jest w tym zdaniu ogrom emocji. Bo jak to tak? Zostawili ojca i odeszli? Bo jak to tak? Piotr zostawił żonę i teściową i poszedł? Nie wiadomo na jak długo? Co to za synowie, co to za mąż? W tamtych czasach kobiety nie utrzymywały się same jak dzisiaj. Continue reading „Jazda po bandzie”

Wątpię więc jestem (tu)

Po co chodzisz do kościoła? Pytanie często zadawane przez mniej/bardziej znajomych, przy różnych okazjach, gdy „wychodzi” że staram się praktykować na miarę moich możliwości. Co ciekawe, pytanie pada częściej o samo chodzenie niż o wiarę. „Po co wierzysz”? – To już dość hardcorowe pytanie, zadający musi liczyć się z tym, że ciężko jest znaleźć jakiekolwiek sensowne argumenty przeciwko wierze, przeciwko temu, że ktoś wierzy. Schematy myślowe typu „opium dla ludu” czy ” a za reformacji to…” pomińmy milczeniem, z ludźmi na takim poziomie nie warto dyskutować. No dobra, wiem, powinnam, mam to zapisane w moich powinnościach i obowiązkach jako Katoliczki. Zawsze powinnam dyskutować, nawracać, być Apostołem Dobrej Nowiny. Staram się, choć ciężko czasem… Continue reading „Wątpię więc jestem (tu)”

ZGRZYT

W życiu trzeba być rozsądnym, patrzeć uważnie pod nogi, nie bujać w obłokach. Człowiek rozsądny wpatruje się w ziemię, aby omijać przeszkody. Jakoś trzeba żyć. Jak to mówią porządni chrześcijanie: wiara wiarą, ale żyć jakoś trzeba. Człowiek musi myśleć o przyszłości, o swojej pozycji, jak jest postrzegany. Trzeba się dorabiać, zapewnić przyszłość dzieciom, a wolnych chwilach szukać „świętego” spokoju. Oczywiście jesteśmy dobrzy, gdy trzeba pomóc, damy coś, co nam zbywa, a w Boże Narodzenie pięknie wzruszamy się narodzinami Jezusa. Jakiż On biedny, samotny, porzucony. Continue reading „ZGRZYT”

Ścieżki

Kilka myśli do niedzielnych czytań

Wyprostować Jemu ścieżkę. Tak, wielu powie, że trzeba się nawrócić, pójść do spowiedzi, przestrzegać przykazań, żyć pobożnie. To wszystko prawda, to wszystko trzeba zrobić, ale to tylko początek, pierwszy krok. Można tego przestrzegać idealnie i jednocześnie zastać zamknięte bramy Nieba. Zdarza mi się spotykać ludzi bardzo religijnych, a jednocześnie zimnych, pełnych osądzania, potępiania, złych myśli i słów o innych ludziach.
Wyprostować ścieżkę dla Boga, to pozbywać się złego myślenia o drugim człowieku, to starać się zrozumieć, nie potępiać, nie przyjmować pozycji belfra, który wszystko wie najlepiej. Prostować ścieżki dla Boga, to być otwartym i życzliwym dla tych, co nie chcą wierzyć jak ja, co czasem śmieją się z tego. Życzliwość, okazywanie miłości otwiera serce człowieka na Boga. A jeśli nawet nikogo nie przyciągnę, to moje własne serce stanie się bardziej czułe na ludzką biedę. I nie chodzi o biedę materialną, ale biedę duchową. Łatwo jest mówić, że każdy jest zdolny poznać prawdę. Jakże gładko te słowa przechodzą przez gardło, ale żeby tak się stało, ktoś musi stać się ścieżką tej prawdy.
Jak to ma wyglądać? Dokładnie tak, jak w Hymnie o Miłości św. Pawła. Bez życzliwości, cierpliwości, wyrozumiałości, łagodności, szczerości i miłości nie ma prawdziwej wiary.

Feliks Grywaldzki