Po wodzie iść

Świat tonie w odmętach grzechu, zatopiony po szczyty najwyższych gór. Gdzie tylko spojrzeć, nie widać nic, widmo śmierci unosi się. Jednak jest coś, na pozór to takie nic, mała łódź, w niej Piotr z przyjaciółmi i jeszcze ktoś…

Czasem łodzią szarpie wicher, fale miotają tu i tam, a apostołowie wołają przerażeni, a przecież ta łódź nie zatonie. Nie może zatonąć, bo w środku jest Pan. Dzisiaj jak oni, ufamy w swoje siły, mądrości i prawa, a gdy przychodzi sztorm, wątpimy, a przecież to ON nadaje kurs. Nie może się nic stać. Continue reading „Po wodzie iść”

Reklamy

Bóg kocha Korę

Po śmierci Kory toczy się dyskusja na jej temat. Mnie najbardziej interesowała dyskusja na portalach katolicki, przez pewien czas, bo po kilku dniach zniechęciłem się do tego zupełnie.

Z jednej strony mieliśmy ludzi, którzy cenią sobie dorobek artystyczny piosenkarki i poetki, z drugiej zagorzałych krytyków, którzy odsądzili Olgę od czci i wiary. Przykre, że ludzie powołujący się w co drugim zdaniu na Kościół i samego Boga, nie potrafili dostrzec dramatu życia tej kobiety. Continue reading „Bóg kocha Korę”

Biało czerwona

Biało czerwona to powód do dumy. To tradycja i historia narodu, często tragiczna, ale również pełna chwały. Biało czerwona to nasz znak, przed którym z szacunkiem pochylam głowę dla uczczenia tych, którzy tworzyli historię przed nami. Z owoców ich pracy i walki dzisiaj korzystamy, starając się nie tylko nie roztrwonić ich dorobku ale również pomnożyć dla późniejszych pokoleń. Continue reading „Biało czerwona”

Intronizacja

Intronizacja

A gdy wszyscy myśleli, że to już koniec, On zszedł na samo dno Otchłani, podał rękę Adamowi i wydobył z ciemności wszystkich, którzy tam byli. Wydawało się, że przegrał, oto zło tryumfuje, ogłasza swoje zwycięstwo, a ci, którzy poszli za Nim, pogrążyli się w smutku, w poczuciu klęski. W Wielki Piątek łatwo jest skupić się na tym, co zewnętrzne, na cierpieniu Jezusa i brutalnej śmierci, a przez to popaść w smutek. Tak, to smutne wydarzenia, ale nie możemy zapominać, że znamy zakończenie. Jezus zmartwychwstał. Continue reading „Intronizacja”

Nie sądźcie

Nie sądźcie

(Łk 6, 36-38)
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, ubitą, utrzęsioną i wypełnioną ponad brzegi wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie”.

Wiara i praktyki religijne są niezwykle ważne. One budują we mnie prawdziwe człowieczeństwo, kieruję myśli i postępowanie ku Bogu. Każdy człowiek ma zapisane w sercu dobro, ale wiara potrafi to dobro nie tylko wydobyć, ale też bardzo wzmocnić. O ile wiara kieruje się zawsze ku źródłu, bo jeżeli zbłądzi w stronę wypełniania nakazów i zakazów, dążenia tylko do tego, aby być w porządku, to nie na wiele się zda. Słowa tej Ewangelii zawsze zmuszają mnie do zastanowienia i zachęcają do zmiany myślenia. Continue reading „Nie sądźcie”

Pustynia

Pustynia, miejsce oddzielenia od świata, inne niż to, co otacza mnie codzienne. Trzeba czasem odejść na pustynię, oddzielić się od codzienności, ale trzeba pamiętać, że pustynia jest miejscem suchym. Tu jestem tylko ja i tylko to, co mam w sercu. Wtedy jak na dłoni widzę moje braki, brak duchowej strawy i „żywej wody”. Może zrodzić się pokusa aby zapełnić ten brak byle czym. Jednak nie po to wychodzę na pustynię. Tu jak na dłoni widzę, że jestem całkowicie zależny od Boga. Bez Niego szybko zamienię się w pustynny pył. Ta świadomość otwiera mnie na Jego łaskę, pokornieję, widzę prawdę o sobie, ale jednocześnie czerpię z jedynego źródła, które nie jest fatamorganą. Tym źródłem jest Jezus. Tym samym pustynia nie osłabia mnie, lecz wzmacnia. Mogę wrócić do świata, mam wtedy siłę, aby nieść Miłość wlaną mi przez Ducha Świętego.

To daje pustynia. Z jednej strony jest to niebezpieczne, bo może mnie przerazić prawda o mnie, z drugiej strony, gdy tą prawdę przyjmę, będę gotowy na przyjęcie Bożej miłości i świadczenie o Nim w świecie.

To taka krótka refleksja na kanwie Ewangelii niedzielnej.

Feliks

Jak grochem o ścianę

(Mk 7, 31-37)
Jezus opuścił okolice Tyru i przez Sydon przyszedł nad Jezioro Galilejskie, przemierzając posiadłości Dekapolu. Przyprowadzili Mu głuchoniemego i prosili Go, żeby położył na niego rękę. On wziął go na bok, z dala od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka; a spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: „Effatha”, to znaczy: Otwórz się. Zaraz otworzyły się jego uszy, więzy języka się rozwiązały i mógł prawidłowo mówić.Jezus przykazał im, żeby nikomu nie mówili. Lecz im bardziej przykazywał, tym gorliwiej to rozgłaszali. I przepełnieni zdumieniem mówili: „Dobrze wszystko uczynił. Nawet głuchym słuch przywraca i niemym mowę”.

Ktoś, kto nie widzi i nie może mówić. Inni muszą go przyprowadzić, sam nie przyjdzie. Ktoś taki jak my, jak ja. Przecież tyle razy słucham Słowa Bożego, przyjąłem w życiu dużo nauk, a właściwie wysłuchałem… I nic.
Continue reading „Jak grochem o ścianę”