Przymierze

Długie, samotne jazdy, zwłaszcza autostradami, skłaniają do rozmyślań. Niewielki ruch, pusta, prosta droga, cisza…. Kilkaset kilometrów przede mną, kawa w kubku, papieros…. A nie, przecież nie palę:) No ale i tak warunki wprost stworzone do kontemplacji. Continue reading „Przymierze”

Reklamy

Mój pomysł?

Wątpię więc jestem (tu)

(Mt 18, 21-35)
Piotr podszedł do Jezusa i zapytał: „Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat zawini względem mnie? Czy aż siedem razy?” Jezus mu odrzekł: „Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy.

Panie! Od środy prosiłam Cię o jakiś znak, o to, byś mnie utwierdził w tym, co chcę zrobić, byś niejako pobłogosławił mojemu zamysłowi. Nie, nie przemawia przeze mnie pycha, gdy mówię że wiem, że jestem pewna tego, że mój pomysł jest dobry.  Ty wiesz dlaczego. No właśnie…. Mój pomysł? Czy to naprawdę był mój pomysł? Czyż ja sama nie spędziłam 38 lat życia nawet przez chwilę nie spojrzawszy w ten fragment duszy czy serca? Tak. Tak właśnie było. Od dwóch mniej więcej lat czuję że nie jestem sama, że Bóg jest przy mnie. Czy wobec tego mogę powiedzieć że to był MÓJ pomysł? Nie, raczej nie… Boże! To było Twoje działanie, ja tylko musiałam pokonać swoje…. Strachy, koszmary z zakątków pamięci, lęki przed odrzuceniem, wyśmianiem, przed złym zrozumieniem moich intencji. To, co zrobiłam, nie było łatwe. Właściwie dziękuję Ci  Boże, że nie dałeś mi tego czytania wcześniej, gdy tak prosiłam Cię o upragniony znak. Ty wiedziałeś, i ja teraz już wiem, że musiałam zrobić to sama. To musiała być moja decyzja. Nie chciałeś być jak namolny rodzic ze swoim „idź już spać” czy „bierz się za lekcje”. Wystawiłeś mnie na próbę, chciałeś sprawdzić, czy jestem już na tyle „dorosła”, by wiedzieć samemu jak się zachować. Dziękuję. Natomiast ów znak, który zesłałeś mi  „dzień po”, każe  jedynie tym bardziej wierzyć w to, że postąpiłam słusznie.

Anna

Wątpię więc jestem (tu)

Po co chodzisz do kościoła? Pytanie często zadawane przez mniej/bardziej znajomych, przy różnych okazjach, gdy „wychodzi” że staram się praktykować na miarę moich możliwości. Co ciekawe, pytanie pada częściej o samo chodzenie niż o wiarę. „Po co wierzysz”? – To już dość hardcorowe pytanie, zadający musi liczyć się z tym, że ciężko jest znaleźć jakiekolwiek sensowne argumenty przeciwko wierze, przeciwko temu, że ktoś wierzy. Schematy myślowe typu „opium dla ludu” czy ” a za reformacji to…” pomińmy milczeniem, z ludźmi na takim poziomie nie warto dyskutować. No dobra, wiem, powinnam, mam to zapisane w moich powinnościach i obowiązkach jako Katoliczki. Zawsze powinnam dyskutować, nawracać, być Apostołem Dobrej Nowiny. Staram się, choć ciężko czasem… Continue reading „Wątpię więc jestem (tu)”